Uroczystości upamiętniające Ofiary stanu wojennego - 13 grudnia 2025
Amerykańska Częstochowa
Pomimo mroźnej i wietrznej pogody, 14 grudnia 2025 roku w Amerykańskiej Częstochowie (Doylestown, PA) odbyły się obchody Dnia Pamięci Ofiar Stanu Wojennego, zorganizowane przez Stowarzyszenie Pamięć oraz organizację Freedom and Solidarity – zrzeszającą byłych działaczy Solidarności i opozycji antykomunistycznej. Rozpoczęły się od serdecznego powitania uczestników i przypomnienia celu spotkania – oddania hołdu ofiarom represji komunistycznych oraz podkreślenia wartości wolności, godności i solidarności, które stanowiły fundament oporu przeciwko dyktaturze. Uczestnicy wspólnie odśpiewali Hymn Polski oraz Hymn Stanów Zjednoczonych, symbolizując więź między polskim dziedzictwem a amerykańską rzeczywistością.
Po przedstawieniu zaproszonych gości, w tym przedstawicieli środowisk polonijnych, więźniów politycznych, internowanych, organizacji kombatanckich i młodzieży, zapadła chwila refleksji nad wydarzeniami z grudnia 1981 roku.
13 grudnia 1981 roku, w Polsce zapanowała noc stanu wojennego. Był to moment, który na zawsze zmienił oblicze naszego kraju. Wprowadzenie stanu wojennego, było nie tylko brutalnym atakiem na niezależny związek zawodowy Solidarność, ale także gwałtem na aspiracjach Polaków do wolności i samostanowienia. To był czas, gdy działacze „Solidarności”, mając za sobą poparcie milionów Polaków, dążyli do uwolnienia się spod jarzma komunistycznego państwa.
Wielu Polaków miało odwagę marzyć o lepszym jutrze, w którym mogliby decydować o swoim losie, a także wyznawać swoją wiarę bez obaw i represji.
Niestety, 13-go grudnia te marzenia zostały brutalnie stłumione przez władze, które obawiając się utraty kontroli, sięgnęły po najgorsze środki. Wprowadzono godzinę policyjną, a wiele osób zostało aresztowanych i internowanych. Wielu też skazanych skrajnie represyjnymi wyrokami na lata wiezienia. Sytuacja ta była dramatyczna nie tylko dla samych działaczy, ale również dla ich rodzin, które musiały stawić czoła ogromnym cierpieniom i niepewności jutra.
Ocenia się że w wyniku stanu wojennego smierć poniosło od kilkudziesięciu do ponad 100 osób. Nieznana jest dokładna liczba tych, którzy stracili w tym okresie zdrowie na skutek prześladowań, bicia w trakcie śledztwa czy podczas demonstracji ulicznych.
Po wprowadzeniu stanu wojennego internowano blisko 10 tys. osób, a prokuratury wszczęły w trybie doraźnym śledztwa przeciwko ponad 13000-om podejrzanych, w tym 2594-em z dekretu o stanie wojennym. Za czyny popełnione z pobudek politycznych sądy powszechne skazały 1685-ciu ludzi, wielu na podstawie ustawodawstwa, nielegalnie wprowadzonego stanu wojennego, a trybunały wojskowe skazały – 10 191 osób, z czego ponad połowa za przestępstwa z dekretu o stanie wojennym. Ponadto około 210 tys. osób zostało ukaranych przez kolegia ds. Wykroczeń.– Ludowe Wojsko polskie, Milicja Obywatelska, Służba Bezpieczeństwa i ZOMO działały jak maszyna przeznaczona do łamania wolnej woli. Represje były systematyczne, a przemoc – zimna, celowa i upokarzająca. Osadzonych poddawano brutalnym przesłuchaniom, izolowano od świata, pozbawiano snu i kontaktu z rodziną.
Wysoka cena, jaką zapłacili Polacy, pozostaje niezatartym śladem w naszej zbiorowej pamięci. Działacze opozycji i Solidarności, zmuszani byli do życia w poczuciu zagrożenia, a ich bliscy doznawali traumy, która w wielu przypadkach miała dramatyczny wpływ na całe rodziny. Dzieci straciły rodziców, a małżonkowie zostali rozdzieleni, niepewni, czy kiedykolwiek zobaczą się ponownie.
Te wydarzenia są dla nas nie tylko źródłem wspomnień o ofiarach, ale również przypomnieniem o cenie walki o wolność. Ich historia, często tragiczna i dramatyczna, pozostaje z nami do dziś. Wspominając te chwile, czcimy nie tylko tych, którzy stracili życie, ale także tych, którzy w trudnych czasach stawiali czoła opresji, niosąc w sobie nadzieję na lepsze jutro. Ich postawy, ich ofiary, ich cicha, codzienna odwaga w utrzymywaniu ludzkiej godności w czasach upokorzeń – to fundament, na którym budowaliśmy wolną Polskę.
Stan wojenny nauczył nas, że wolność nigdy nie jest darem – zawsze jest zdobywana ceną odwagi, świadomości i gotowości do poświęcenia. Dlatego pamięć o grudniu 1981 roku nie może stracic blasku. To nie tylko przestroga, lecz także hołd dla tych, którzy wierzyli – i działali – mimo wszystko.
Następnie ks. Przeor Bogdan Olzacki odmawiał modlitwę w intencji ofiar stanu wojennego, prosząc o pokój.
Głos zabrał Kazimierz Kochanowicz, sekretarz Freedom and Solidarity, który podzielił się osobistymi wspomnieniami z tamtych lat:
14 grudnia, 44 lata temu w śnieżną mroźną noc zostałem internowany.
W tym dniu, koło północy obudził mnie odgłos łomotania do drzwi frontowych. Do domu weszła grupa funkcjonariuszy w bojowych mundurach. Było ich czterech: milicjant był z lokalnego posterunku MO oraz trzech funkcjonariuszy SB w stopniach oficerskich. Zostałem poinformowany, że w Polsce został wprowadzony stan wojenny i rozkazem komendanta wojewódzikiego milicji w Rzeszowie zostaję zatrzymany i mam się udać z nimi na Komendę w Rzeszowie.
Przeprowadzono rewizję mieszkania zabierając stertę dokumentów związkowych, prasy niezależnej i książek wydawanych poza obiegiem państwowym. Zarekwirowano mi również duży, czerwony notes z adresami i różnymi notatkami. Przed wyjściem jeden z funkcjonariuszy podpowiedział mi abym ubrał się ciepło i wziął ze sobą ciepłą bieliznę. Ta, ludzka porada zaowocowała tym, że w pierwszych dniach pobytu w więzieniu nie zamarzłem. Grudniowa zima roku 1981 była bardzo mroźna (temp -20 do-30 stopni C) i śnieżna. Na zewnątrz zauważyłem jeszcze czterech kręcących sie mundurowych a przed bramą wjazdową stały dwa samochody wojskowe i jeden osobowy.
Zostałem przewieziony na Komendę Wojewódzką Milicji w Rzeszowie. Ponury widok. Od frontu budynku stały transportery opancerzone, wewnątrz wielu funkcjonariuszy w mundurach polowych i z bronią. Wprowadzono mnie do pokoju gdzie znajdowało się kilku funkcjonariuszy. Zaczęli przeglądać rzeczy zabrane z mojego domu. Najbardziej ich uwagę przykuł czerwony notes. Po pewnym czasie natknęli się na nazwisko Hałoń. Było to nazwisko funkcjonariusza SB, który inwiligował pracowników WSK Rzeszów. Miałem pecha, bo akurat ten SB-ek był właśnie w tym pokoju. Cała ich zgraja zaczęła przekrzykiwać jeden przez drugiego, że zapisałem to nazwisko ażeby dokonać zamachu na niego i jego rodzinę. Próbowałem tłumaczyć, że jest to nazwisko jednego z pracowników WSK z którym miałem się spotkać. Nic nie pomagało. Sytuacja zaczynała być groźna bo ci ludzie wmówili sobie, że ja miałem wymordować całą rodzinę Hałoń. Naprawdę zaczynało być niebezpiecznie gdy kilku z nich sciągnęło po grube wojskowe pasy i chwyciło za klamry.
Z opresji tej wyratował mnie komendat Wojwódzki Milicji w Rzeszowie, który w tym momencie wszedł do tego pokoju. Wypytał się swoich podwładnych kim jestem, czym się zajmowałem a następnie zwrócił się do mnie jak gdyby ojcowskim tonem, mówiąc, że niepotrzebnie wszedłem na tę niedobrą drogę, że Polska mnie potrzebuje, ale będę miał czas do przemyślenia swojego postępowania i zastanowienia się nad nim w więzieniu w Załężu. Odetchnąłem z ulgą gdy usłyszałem, że przewiozą mnie do Załęża. Jest to kuriozale ale wtedy, tam na komendzie byłem zadowolony z tego że idę do więzienia. Przynjmniej oddaliłem się od chwilowego zagrożenia.
Przewieziono mnie do więzienia. Pamiętam dużą, metalową bramę, którą blokował ciężki samochód pancerny. Wjechaliśmy do środka. Pobrano odciski palców, oddałem wszystko co miałem ze sobą: dokumenty, pieniądze, zimową kurtkę i pasek. Trafiłem na 3 piętro do celi 303. Na korytarzu było dużo milicji w hełmach, z bronią przy pasach i z bojowymi pałkami.
Wszedłem do celi za mną zatarzasnęły się ciężkie, metalowe drzwi, zgrzytnął zamek. Byłem sam... Zimna, ciemna cela... Przez słabe światło padające przez zakratowane okno zauważyłem dwa piętrowe łóżka. Tak jak stałem w ubraniu padłem na jedno z nich, przykryłem się kocem. Po głowie zaczęły krążyć różne myśli. Co ze mną zrobią, jak długo tutaj będę, co się dziej z moją rodziną, co z Solidarnością, a co z Polską?
Próbowałem usnąć ale nie było to łatwe. Kilka razy w nocy do mojej celi wpadło ZOMO w pełnym rynsztunku z tarczami i pałkami próbując mnie prowokować. Szukali pretekstu do pobicia. Byłem spokojny a poza tym zbyt zmęczony aby reagować na te zaczepki. Często powtarzałem sobie aby być spokojnym i nie dać się sprowokować. Jestem tutaj sam, nie ma żadnych świadków i pies z kulawą nogą się nie dowie co ze mną zrobili...
Rano podano mi śniadanie: czarny twardy chelb, margarynę i czarną kawę. Po dwóch dniach do celi wprowadzono kolejnych nowych więźniów – byli to ludzie z Tarnowa. Po tygodniu jeden z nich został wypuszczony na wolność. Ci siepacze esbeccy potrafili łamać ludzi. Gdy zauważyli czyjąś słabość natychmiast ją wykorzystywali dla swoich celów. Widziałem wielu zrospaczonych, roztrzęsionych ludzi na krawędzi załamania psychicznego.
Swieta Bożego Narodzenia były już tuż, tuż, a ja nadal nie wiedziałem co będzie dalej. Nadal miałem cichą nadzieję, że zostanę zwolniony. Stało się jednak innaczej. Nota bene to od tego momentu więcej już Wigilii i świąt Bożego Narodzenia nie spędzałem w rodzinnym domu.
Przygotowaliśmy sobie pastę rybną jako potrawę wigilijną i oczekiwaliśmy zmroku. Tadek (tak miał na imię mój współtowarzysz niedoli) powiedził do mnie abym się nie martwił. Dzisaj on zastąpi mi rodziców a ja zastąpię jego syna. Modlitwa, w milczeniu przełamaliśmy się czarnym chlebem, który służył nam za opłatek, zjedliśmy tę rybę, kromkę chleba popijając czarną kawą. W milczeniu położyliśmy się każdy na swoje łóżko. Myślami przeniosłem się do rodzinnego domu....
Wtem za oknem usłyszałem glosy. Początkowo niewyraźne odgłosy, po chwili rozróżniłem już słowa kolędy Wśród nocnej ciszy, następnie Bóg się rodzi. Otworzyliśmy okno i dołączyliśmy się do tego Solidarnościowego chóru. Odśpiewliśmy hymn państwowy, Rotę ale najwspanialej i najgłośniej wybrzmiało jednak Boże coś Polskę. Pomimo krat, odległości poczuliśmy się razem.
Na zakończenie zacytuję więzieną zwrotkę kolędy "Bóg się rodzi" ułożoną przez internowanych:
Pociesz Jezu kraj płaczący, zasiej w sercach prawdy ziarno.
Siłę swoją daj walczącym, pobłogosław Solidarność.
Więzniom wszystkim daj wytrwałość, pieczę miej nad rodzinami.
A Słowo ciałem się stało i zamieszkało między nami.
W uroczystym geście delegacje z różnych środowisk polonijnych złożyły kwiaty pod pomnikiem, oddając hołd ofiarom przemocy i represji.
Obchody zakończyły się zaproszeniem na Mszę Świętą w klasztorze, odprawioną o godz. 12:30 w intencji Ofiar stanu wojennego, po której uczniowie Szkoły Polskiej w Manville,NJ przedstawili program artystyczny – przejaw żywej pamięci przekazywanej dalej przez młode pokolenie.
Obecność rodzin ofiar, byłych internowanych, działaczy i młodzieży potwierdziła, że pamięć o stanie wojennym pozostaje żywa i stanowi ważny element tożsamości polskiej społeczności w Ameryce.
Program artystyczny upamiętniający Ofiary stanu wojennego w Amerykańskiej Częstochowie w wykonaniu Wojciecha Bonarowskiego i młodzieży z Polskiej Szkoły Gniazda 946 Sokołów Polskich w Ameryce z Manville, NJ. Młodzież została przygotowana przez dyrektor szkoły panią Elżbietę Laskowską. Program i aranżacja Stowarzyszenie Pamięć. Video Grzegorz Jasionek.
Tekst za Freedom and Solidarity
Zaproszenie na uroczystości
Stowarzyszenie Freedom and Solidarity oraz Stowarzyszenie Pamięć zapraszają na uroczystości upamiętniające ofiary stanu wojennego wprowadzonego w Polsce 13 grudnia 1981 roku. W tym szczególnym dniu pragniemy wspólnie z Państwem modlić się w intencji wszystkich, którzy walczyli o wolność i demokrację w naszym kraju.
W stanie wojennym z rąk komunistycznych zbrodniarzy zginęło ponad 100 osób, ponad 10 tysięcy Polaków zostało internowanych, 10 tysięcy stanęło przed sądami PRL-u, tysiące osób było szkalowanych, prześladowanych, wyrzuconych z pracy i zmuszonych do emigracji z przyczyn politycznych. Ogólną liczbę ofiar, poza osobami, które zginęły w wyniku bezpośrednich akcji ZOMO i wojska, odcięcia telefonów, zablokowania transportu i bałaganu wywołanego przez komisarzy wojskowych, ocenia się na kilkaset osób. Ofiary proszą o pamięć i modlitwę. Jesteśmy im to winni.
Uroczystość odbędzie się w niedzielę 14 grudnia w Narodowym Sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej w Doylestown, PA, USA.
Godzina 11:30am – spotkanie na cmentarzu przed „Pomnikiem bohaterów walki o niepodległość po 1944-45 roku i Solidarności”, gdzie złożymy wieńce i wiązanki kwiatów.
Godzina 12:30pm – Msza Święta w intencji ofiar stanu wojennego, śpiew podczas mszy - Wojciech Bonarowski. Po Mszy Świętej zapraszamy na krótki program artystyczny w wykonaniu uczniów Polskiej Szkoły w Manville, NJ.
